
Srokowski Stanislaw
Nienawisc
Zobacz!

Podczas planowania podróży najczęstszym bowiem problemem, z jakim się spotykamy, jest zaplanowanie noclegu. Owszem, śpimy przede wszystkim w namotach, hotele traktując jako coś wyjątkowego, lub zamierzonego jedynie ze szczególnych względów (poznawczych), ale mimo wszystko sytuacja robić się może nieco nerwowa, gdy zaczyna zmierzchać, padać, a podróżnik nie ma na widoku żadneo sensownego miejsca na obóz.
Z myślą o takich właśnie, najczęściej początkujących, osobach, pragniemy przedstawić listę miejsc, które są już przez nas wypróbowane, sprawdzone, lub oceniamy ich walory na conajmniej 3+. Zapraszamy do wspołtworzenia naszego katalogu. Każdy, kto zechciałby się podzielić z innymi pożytecznymi informacjami będzie mile widziany.
Baranowicze, Brasław, Dawidgródek, Drohiczyn Poleski, Duboja, Mir, Narocz, Opsa, Postawy, Stolin, Świr, Wołczyn, Wysokie Litewskie
Brasław (mapka No.1) - można nocować w hotelu w centrum miasta przy głównej ulicy. Jest też doskonałe miejsce w lesie 5km przed Brasławiem nad jeziorem Bołta w lesie belmonckim. Polana nad jeziorem, las, praktycznie ni żywego ducha wokół. Niesamowite miejsce polecamy przede wszystkim na kilkudniowy relaks w dziczy. Z głównej drogi należy skręcić na wschód w początkowo brukowany dukt leśny. Po prawej powinniśmy mieć wówczas wzgórze z polskim, wciąż czynnym cmentarzem - warto go zwiedzić.
Dawidgródek - stary przedwojenny żydowski hotelik, żółty niepozorny budynek przy drodze na Stolin. Jest czysty, bardzo tani i ma niepowtarzalny klimat. UWAGA nie ma tam żadnego baru, w podliżu znajduje się sklep spożywczy czynny do 22:00. Hotelik ten mieści się przy ul. Kalinina 14, tel. +375 1655 51285
Drohiczyn Poleski (Mapka No.2) - tu jest trochę gorzej, zresztą jak na całym Polesiu z powodu wszechobecnej wody i błota. Najbliższe sensowne miejsce w okolicy tego miasta znajduje się ok 2 km przed wsią Osowce, na południe od Drohiczyna t.j. dopiero za kilkunastokilometrowym odcinkiem szosy pomiędzy podmokłymi łąkami. Tam znajdzimey początkowo piaszczystą, a potem błotnistą drogę prowadzącą do opuszczonego gospodarstwa, w którym można spędzić noc.
Duboja - tutaj bez problemu rozbijamy się na terenie kołchozu za drzewami oddzielającymi pola od szosy. Ponieważ nie ma tu lasu możemy bez obaw rozpalić ognisko. W razie deszczu, jeżeli nie boisz się duchów, można przenocować w ruinach starej kaplicy pojezuickiej w dawnym parku dworskim (obecnie Ryb-choz). Dyrektor Ryb-chozu jest bardzo gościnny i na pewno zaprosi pod swój dach (spotkać go można pod sklepem). Uwaga na wątrobę!!! Jeżeli planujemy następnego dnia przejechać jakiś sensowny odcinek, proponuje odmówić.
Baranowicze - Baranowicze to duże miasto toteż tutaj jesteśmy skazani na hotel. Hotel Horyzont jest ogólnie znany i łatwo znaleźć o nim informację w sieci. Na uwagę zasługuje jednak także, znajdujący się nieopodal hotel Komsomołski. Jest tańszy i jeszcze bardziej radziecki.
Wysokie Litewskie - Tu nie ma kompletnie nic. Najlepiej jechać od razu do Wołczyna. Jeżeli jednak musisz już nocować właśnie tutaj, to skorzystaj z zaproszenia Mikołaja - szalonego taksiarza - jak zwykł o sobie mówić. Człowiek ma trochę przerażająy wygląd, chodzi bez butów, na piersi pobłyskuje mu duży srebrny krzyż prawosłwny. Aby go spotkać należy pokręcić się chwilę po mieście. Sam zaczepia, proponuje nocleg i wódkę. Dobrze mówi po polsku.
Mir - miasteczko-atrapa. Mówię tak, gdyż ryneczek jest odnowiony tak, jakby to była Austria. Czysto, przyciemniane szyby w sklepach, klimatyzacja itp... W miasteczku jest hotel Mir. Stosunkowo drogi, jak na białoruskie standardy i trudno znaleźć w sieci informację o tym przybytku.