
Srokowski Stanislaw
Nienawisc
Zobacz!

Witaj w jürjüszi.net! Jesteśmy entuzjastami turystyki, w szczególności rowerowej, gdyż jako jednya (no oczywiście oprócz pieszej) pozwla na rzeczywiste poznanie zwiedzanego rejonu i mieszkających tam ludzi. Po powrocie z naszych wypraw publikujemy sprawozdanie oraz najciekawsze fotogtafie z odwiedzonego rejonu. Jürjüszi.net zaprasza na wspólne wyprawy na wschód Polski i jeszcze dalej na wschód... Mam nadzieję, że znajdziesz tu ciekawe relacje, zdjęcia (których będzie tutaj coraz więcej i więcej), oraz opisy przygód i powrócisz na nasze strony wkrótce.
Tu dochodzimy do sedna sparwy. Istnieje przecież wiele stron, na których opisano przygody rowerzystów na białoruskich czy ukraińskich bezdrożach, po co więc zakładać kolejną witrynę? Istnieje kilka ku temu powodów. Pierwszy jest następujący: Klub stara się prowadzić własne "badania" - nie opisuje tego co już napisano, a przede wszystkim nie przepisuje, tak jak czyni to wielu właścicieli stron, co niejednokrotnie z przykrością stwierdziliśmy. Nie znajdziesz tu więc historii Baranowicz czy Pińska, a tym bardziej danych skopiowanych z innego serwisu czy publikacji, ale rzeczy nieznane, mniej znane i trudniejsze do wyszukania w sieci, oraz już niebawem tłumaczenia tekstów z serwisów białoruskich, rosyjskich i ukraińskich. Po drugie
kładziemy nacisk na umieszczanie prawidłowych i prawdziwych informacji. Nie raz bowiem spotkałm się z publikacjami www na temat Kresów, gdzie autor opisujący swoją własną wycieczkę (sic!) mylił Brasław z Bracławiem, Drywiaty z Dryświatami, Świtaź ze Świtezią, Różanę z Prużaną, a nawet Dniepr z Dniestrem! Częstokroć też autorzy rozpływają się w zachwycie nad wódką pakowaną w pudełeczka, w które u nas zwyczajowo pakuje się jogurt. Dobrze, jest to swego rodzaju folklor wart dokumentacji tylko czy to najważniejsze doświadczenie z wyjazdu? Jeśli tak, to szkoda. Rozumiem, że jeśli wyjazd ma typowo sportowy charakter, nie ma znaczenia, że nocujemy akurat w Wólce Bąchocwolskiej, jak nazywają się mijane miejscowości i jeziora,
ale skoro ktoś zadaje sobie wszak sporo fatygi aby stworzyć stronę, to wydaje się, że chciałby coś komuś powiedzieć. Tylko co i po co, skoro po przekazaniu moich uprzejmych uwag, autor nie zadaje sobie trudu aby swoje pomyłki skorygować. Trzeci powód to fakt, iż większość tych stron jest kompletnie martwa i nic się na nich nie dzieje. My natomiast zmieniamy nasze relacje poszerzając je z czasem o watościowe informacje zdobyte już w jakiś czas po powrocie, tworzymy zupełnie nowe działy, oferujemy porady, dbając o to aby w krótkim czasie nasz serwis stał się wartościowym kompendium wiedzy dla ludzi chcących ruszyć naszymi śladami.
Najważniejsze dla nas bowiem jest sparwić, abyś Ty sam wykonał pierwszy krok w nieznane, abyś przemierzywszy niewielkie wszak odległości, odnalazł świat, którego strzępy istnieją jeszcze a który tak straszliwie doświadczył upodlenia pod sowieckim jarzmem. Ziemiańskie i szlacheckie posiadłości, kościoły i cerkwie niszczono bezlitośnie. Ludność mordowano podczas ostatniej wojny. Czasem jedynie sterta cegieł czy kępa drzew pozostaje niemym świadkiem dawnej tajemnicy, czy romantycznej sekretnej miłości. Pokonamy te setki kilometrów, aby owe miejsca odnaleźć i opisać...
Ale nie tylko na kresach spotykamy ciekawe, odludne miejsca, które mają swoje małe historie. Nie tylko w Dubnie jest mała knajpka za stodołą, czy sklep GSu, gdzie miejscowi spotykają się przy piwku czy tanim jabolu. Nie tylko krajobrazy kresowe są piękne i nieskażone cywilizacją. Dlatego też na naszych stronach opiszemy także inne kraje. W planach jest bowiem wyprawa do Teheranu przez góry Elbrus, motocyklem z Chicago do L.A. odcinkami historycznej drogi nr 66, przemierzenie rowerem Doliny Śmierci i parku sekwoi w Kalifornii. Słowem pomysłów nie brakuje. Co zatem łączy te miejsca? To proste - większość z nich nie jest znana nikomu lub tylko nielicznym. Po co zatem tam jechać? Skoro nikt tam nie podróżuje, znaczy to tylko tyle, że nic tam ciekawego nie ma. Nieprawda. - Odpowiemy. - Nie tylko zabytki i nieokiełznane "ptaki przyrody" ;) ale mili i serdeczni LUDZIE tam mieszkający są wystarczająco interesujący aby wsiąść na rower i kręcić tą korbą od rana do wieczora. Oczywiście czasem pojawimy się w miejscach atrakcyjnych, jednakże zawsze będą to miejsca mało znane i odwiedzane przez nielicznych. Dlatego opisując pozornie nieatrakcyjne i nudne "wiochy" żywimy przekonanie, że są wśród nas także ci, dla których takie informacje są intersujące i godne uwagi.
Copyright © 2002 - 2009 Jürjüszi.net™
All rights reserved
Ostatnia aktualizacja 16 lutego 2009